Pomyłka

walizkaPanna Ofelia chodzi struta, ponieważ na lotnisku pomyliła bagaże. Nie ma własnych ubrań. Dobrze, że nas tam nie było. Pewnie bylibyśmy głównymi podejrzanymi. Chociaż nawet my nie wpadlibyśmy na tak szatański pomysł. Zresztą sam bym nie chciał, żeby zapodziały się moje bagaże. A gdyby ktoś pomylił walizkę Martina, a potem ją otworzył, to mógłby się srogo zdziwić. Mój brat potrafi przewozić w niej różne rzeczy, na przykład ukochane pająki. Panna Ofelia zorientowała się w pomyłce dopiero tutaj, w domu pana Morela. Najzabawniejsze jest to, że zamiast swoich sukienek ma teraz męskie koszule i krawaty. Widocznie walizka, którą przypadkiem zabrała, należała do jakiegoś mężczyzny. Liczy, że ktoś odezwie się w sprawie zaginionego bagażu, znajdowała się na nim przecież przywieszka z nazwiskiem i numerem telefonu. Jednak telefon panny Łyczko milczy. A jeśli ktoś odczepił przywieszkę albo ją zniszczył? Walizka, którą przez pomyłkę zabrała, również nie posiada nazwiska właściciela. To wyjątkowy pech!
Ale w sumie nie o tym chciałem pisać. Dzisiaj miałem zamiar opowiedzieć Ani o wielkiej czarnej dziurze w naszym Układzie Słonecznym, którą bardzo chciałbym kiedyś zobaczyć. Tymczasem bieg wydarzeń sprawił, że zupełnie nie miałem do tego głowy.