Wieża Eiffla

krawiec Reichelt Zaraz chyba odpadną mi nogi. Rodzice zawzięli się, żebyśmy jak najwięcej w Paryżu zobaczyli. Ale najfajniej było, gdy wjechaliśmy na szczyt wieży Eiffla.
Pannie Ofelii nie spodobał się widok uzbrojonych żołnierzy wędrujących trójkami pomiędzy turystami. Przyznam, że i dla nas był to niezbyt miły widok. Staraliśmy się po prostu nie zwracać na nich uwagi.
Nie mogliśmy się z Martinem doczekać, kiedy zobaczymy miasto ze szczytu wieży. Gdy wjechaliśmy na taras widokowy, panna Ofelia dostała zawrotów głowy. Biedaczka, za nic nie chciała spojrzeć w dół.

Podobno w 1912 roku jakiś szalony krawiec Reichelt uszył sobie dziwaczne skrzydła z czegoś w rodzaju peleryny i chciał wszystkim wmówić, że sfrunie w dół i nic mu się nie stanie. Oczywiście domyślacie się, jak to się skończyło. Martin powiedział pannie Ofelii, że od tamtej pory na wieży straszy duch Reichelta. Potem skradaliśmy się na palcach za panną Ofelią i gdy wreszcie razem z Kasztelanem odważyła się podejść nieco bliżej balustrady, żeby popatrzeć na panoramę Paryża, wrzasnęliśmy głośno „ułaaaa, to ja Reichelt!”. Panna Ofelia tak się wystraszyła, że aż dostała czkawki. A potem, gdy zwiedzaliśmy Luwr, wymówiła się bólem głowy i chyba wróciła do domu pana Morela.
A my dostaliśmy burę od rodziców. Zupełnie nie rozumiemy dlaczego, to był tylko zwykły kawał. Za karę po kolacji mieliśmy siedzieć sami w pokoju i nie mogliśmy porozmawiać z Bartkiem ani z Anią, a mieliśmy się przecież przygotować do nocnej eskapady. Martin zajął się więc obserwowaniem stada wron, które zamieszkały nagle na drzewie przed naszą kamienicą, a ja żeby się czymś zająć, zacząłem uzupełniać bloga. No i wreszcie mogę wam napisać o czarnej dziurze, która mnie tak bardzo fascynuje.

blogJimaIMartina-27Znajduje się ona w środku Drogi Mlecznej i nazwano ją Sagittarius A*. Na razie jest spokojną czarną dziurą, ale zbliża się do niej chmura gazowa o nazwie G2, która wkrótce zostanie wchłonięta przez Sgr A*. Naukowcy przygotowują się do zarejestrowania tego zjawiska. Chciałbym to zobaczyć! Najbardziej ciekawią mnie kwazary, to istne potwory, które rozrywają gwiazdy i pożerają planety. Ale to jeszcze nic! Niesamowite rzeczy czarne dziury robią z czasem. Gdybym mógł polecieć rakietą do Sgr A* i zatrzymałbym się blisko tak zwanego horyzontu zdarzeń, to na każdą sekundę, którą bym tam spędził, przypadłoby tysiąc lat na Ziemi! Wyobrażacie sobie?

O, chyba już minęła godzina naszej kary, więc czas przygotować się na mały rekonesans. Coś dziwnego kryje się w domu pana Morela.